sobota, 16 listopada 2013

Pięć.

Nagle zaczęłam sobie uświadamiać ,że to co przed chwilą powiedziałam do Angel było jednak prawdą. Justin... On nic nie znaczył w moim życiu. Na pewno traktował mnie jako kolejną przygodę ,jak taką szmatę do wykorzystania. Zaczęłam w końcu trzeźwo myśleć i nie marzyć o 'księciu z bajki'. Rzeczywistość! Jestem bardzo naiwna...
-Cassie! Ostatnio byłam u mojego chłopaka w mieszkaniu i wiesz co ...- przerwała mi Angel.
-Co?-zapytałam przestraszona.
-Znalazłam "Play Boy'a"- powiedziała z kamienną twarzą. Głośno wybuchłam śmiechem ,chociaż  wiem ,że nie powinnam ,ale to wydawało się takie błahe i  zabawne. An spojrzała na mnie jakby nie wiedziała o co chodzi. Serio? Ona chyba naprawdę przejęła się tą gazetą.
-Ej no ,to nie jest nic poważnego -powiedziałam z myślą ,że to ją rozchmurzy. Moją przyjaciółkę nagle napadła głupawka.
-Żartowałam!- wykrzyknęła ,jak dziecko. Mogłam się tego spodziewać ,bo Angel często odstawiała takie akcje. Ona to taki mój kochany 'dzieciaczek'.
   Posiedziałam jeszcze u niej jeszcze ze 2 godziny i wróciłam do domu.
*w domu*
*wieczór*
Powoli zrzuciłam z siebie ubrania ,które wylądowały na podłodze. Weszłam do pełnej wanny. W łazience unosiła się przyjemna woń ,ponieważ nawrzucałam do wody jakichś pachnidełek. Jestem bardzo wrażliwa na zapach. Położyłam się  i po prostu oderwałam się od prawdziwego życia. Ta chwila odpoczynku nietrwała ,gdyż jak zawsze mój 'kochany' braciszek musi mi przeszkodzić.
-Kiedy wychodzisz ?-zapytał Cody stojąc przed drzwiami łazienki.
-Uhg ,a co ?- odpowiedziałam poirytowana.
-Hm ,no lać mi się chcę.
-Odlej się w butelkę-zażartowałam.
-Taa ,lecę -warknął sucho.
-Poczekaj 5 minut. -odparłam wkurzona. Szybko wyszłam z wanny stawiając mokre stopy na zimnej podłodze. Z leksza się wytarłam się wytarłam ,owinęłam w ręcznik i popędziłam do pokoju.
-Dupę Ci widać! - krzyknął Cody śmiejąc się pod nosem. Brat patrzył mi się na tyłek, hm. Jednym ruchem poprawiłam ręcznik ,po czym pokazałam mu środkowy palec. Cody chwilę się na mnie popatrzył.
-Dobra idę bo się zsikam .-zaśmiał się ,a później trzasnął drzwiami  od łazienki. Przekroczyłam próg pokoju. Zdjęłam z siebie ręcznik ,a na jego miejsce założyłam różową koszulę nocną w owieczki. Wyglądałam w niej tak słodko. Była godzina 20:30 ,a mi chciało się spać ,więc to też zrobiłam...
*sen*
(włącz too dla klimatu)
Słońce lekko wystawało zza szarych chmur. Szłam bez butów po mokrej plaży. Fale odbijały się od piasku. Wiatr rozwiewał moją długą białą suknię. Czułam się jakbym była na końcu świata. Byłam tylko ja. Spacerowałam po brzegu. Z oddali słyszałam jakby dźwięk pianina. Melodia była piękna. Podążałam w jej stronę. W końcu zobaczyłam go... Siedział przy instrumencie. Był ubrany w czarną bluzkę i czarne spodnie ,co pasowało do równie lśniącego czarnego fortepianu. Obserwowałam go z oddali. Jego piękny głoś pieścił moje uszy. Nawet nie wiem ,w którym momencie łzy zaczęły spływać mi po policzkach. Chłopak był tak pochłonięty muzyką ,że nie widział nic więcej. Podeszłam bliżej ,wręcz tak blisko ,iż stałam przy nim. Byłam jak duch ...niewidzialna. Chciałam go dotknąć ,jednak nie mogłam. Moja ręka przenikała ,przez jego ciało. Czułam się okropnie. Zapatrzyłam się w niebo ,a gdy powróciłam wzrokiem Justina już nie było ...
*koniec snu*
Obudziłam się ze łzami w oczach. Byłam roztrzęsiona ,jednak brak czasu nie pozwalał mi użalać się nad sobą. Trzeba było się szykować do szkoły. Założyłam na siebie sukienkę w kwiaty ,a do tego czarne trampki. Wstąpiłam szybko do łazienki ,aby umyć zęby i powędrowałam do wyjścia. Wyszłam przed dom z myślą ,że autobus szkolny przyjedzie niedługo ,jednak jak na moje szczęście chyba już odjechał. Uhg , szczęściara ze mnie. No cóż zostało mi iść na piechotę. Ruszyłam w stronę szkoły. Szłam w zupełnej ciszy. Do moich uszu dobiegł dźwięk silnika motocyklu.
- Wsiadasz ? - zapytał ciemnowłosy mężczyzna.
Chwila , chwila czy ja go skądś nie znam ? 

1 komentarz:

  1. Przepraszam za spam:
    '- Słucham?
    - Rozmawiam z Laną Frost? - głos był ciepły i niezwykle męski. Nie wiem czemu, ale przez chwilę nie potrafiłam nic z siebie wykrztusić. Po chwili przywróciła mnie do normalnego stanu Elizabeth, która zapytała ciekawsko kto dzwoni.
    - Tak - powiedziałam nieznajomemu, nie odpowiadając przy tym mojej siostrze.
    - Mamy dla pani bardzo ciekawą, jakby to określić - rozmówca na chwilę zamilkł, szukając odpowiedniego słowa - pracę. Tak, to coś w rodzaju pracy.
    - Z kim rozmawiam? - zapytałam - I jak znalazłeś mój numer? - dodałam lekko przestraszona. Przecież to mógł być każdy. Każdy, kto zagrozi mi lub mojej siostrze. W takich chwilach nauczycielki w szkole kazały nie podawać adresu.
    - Wszystko wytłumaczymy, gdy się pani z nami spotka - jego niezwykły spokój był drażniący - To co? W grę wchodzą wielkie pieniądze.
    Momentalnie się zaciekawiłam. Potrzebuję forsy.
    - Proszę mi tylko powiedzieć jak to praca - nakazałam - O nic więcej już nie pytam.
    - Będziesz dziewczyną Justina Biebera.'

    Lana Frost to zwykła dziewczyna z wieloma problemami. Dostaje propozycje pracy, o której mogłaby zamarzyć nie jedna nastolatka.
    Jak się skończy jej przygoda z Justinem Bieberem?
    Czy połączy ich coś więcej niż pieniądze i umowa?
    Zapraszam na oryginalnego bloga. Nie pożałujesz!
    http://teach-me-breathe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń