sobota, 16 listopada 2013

Pięć.

Nagle zaczęłam sobie uświadamiać ,że to co przed chwilą powiedziałam do Angel było jednak prawdą. Justin... On nic nie znaczył w moim życiu. Na pewno traktował mnie jako kolejną przygodę ,jak taką szmatę do wykorzystania. Zaczęłam w końcu trzeźwo myśleć i nie marzyć o 'księciu z bajki'. Rzeczywistość! Jestem bardzo naiwna...
-Cassie! Ostatnio byłam u mojego chłopaka w mieszkaniu i wiesz co ...- przerwała mi Angel.
-Co?-zapytałam przestraszona.
-Znalazłam "Play Boy'a"- powiedziała z kamienną twarzą. Głośno wybuchłam śmiechem ,chociaż  wiem ,że nie powinnam ,ale to wydawało się takie błahe i  zabawne. An spojrzała na mnie jakby nie wiedziała o co chodzi. Serio? Ona chyba naprawdę przejęła się tą gazetą.
-Ej no ,to nie jest nic poważnego -powiedziałam z myślą ,że to ją rozchmurzy. Moją przyjaciółkę nagle napadła głupawka.
-Żartowałam!- wykrzyknęła ,jak dziecko. Mogłam się tego spodziewać ,bo Angel często odstawiała takie akcje. Ona to taki mój kochany 'dzieciaczek'.
   Posiedziałam jeszcze u niej jeszcze ze 2 godziny i wróciłam do domu.
*w domu*
*wieczór*
Powoli zrzuciłam z siebie ubrania ,które wylądowały na podłodze. Weszłam do pełnej wanny. W łazience unosiła się przyjemna woń ,ponieważ nawrzucałam do wody jakichś pachnidełek. Jestem bardzo wrażliwa na zapach. Położyłam się  i po prostu oderwałam się od prawdziwego życia. Ta chwila odpoczynku nietrwała ,gdyż jak zawsze mój 'kochany' braciszek musi mi przeszkodzić.
-Kiedy wychodzisz ?-zapytał Cody stojąc przed drzwiami łazienki.
-Uhg ,a co ?- odpowiedziałam poirytowana.
-Hm ,no lać mi się chcę.
-Odlej się w butelkę-zażartowałam.
-Taa ,lecę -warknął sucho.
-Poczekaj 5 minut. -odparłam wkurzona. Szybko wyszłam z wanny stawiając mokre stopy na zimnej podłodze. Z leksza się wytarłam się wytarłam ,owinęłam w ręcznik i popędziłam do pokoju.
-Dupę Ci widać! - krzyknął Cody śmiejąc się pod nosem. Brat patrzył mi się na tyłek, hm. Jednym ruchem poprawiłam ręcznik ,po czym pokazałam mu środkowy palec. Cody chwilę się na mnie popatrzył.
-Dobra idę bo się zsikam .-zaśmiał się ,a później trzasnął drzwiami  od łazienki. Przekroczyłam próg pokoju. Zdjęłam z siebie ręcznik ,a na jego miejsce założyłam różową koszulę nocną w owieczki. Wyglądałam w niej tak słodko. Była godzina 20:30 ,a mi chciało się spać ,więc to też zrobiłam...
*sen*
(włącz too dla klimatu)
Słońce lekko wystawało zza szarych chmur. Szłam bez butów po mokrej plaży. Fale odbijały się od piasku. Wiatr rozwiewał moją długą białą suknię. Czułam się jakbym była na końcu świata. Byłam tylko ja. Spacerowałam po brzegu. Z oddali słyszałam jakby dźwięk pianina. Melodia była piękna. Podążałam w jej stronę. W końcu zobaczyłam go... Siedział przy instrumencie. Był ubrany w czarną bluzkę i czarne spodnie ,co pasowało do równie lśniącego czarnego fortepianu. Obserwowałam go z oddali. Jego piękny głoś pieścił moje uszy. Nawet nie wiem ,w którym momencie łzy zaczęły spływać mi po policzkach. Chłopak był tak pochłonięty muzyką ,że nie widział nic więcej. Podeszłam bliżej ,wręcz tak blisko ,iż stałam przy nim. Byłam jak duch ...niewidzialna. Chciałam go dotknąć ,jednak nie mogłam. Moja ręka przenikała ,przez jego ciało. Czułam się okropnie. Zapatrzyłam się w niebo ,a gdy powróciłam wzrokiem Justina już nie było ...
*koniec snu*
Obudziłam się ze łzami w oczach. Byłam roztrzęsiona ,jednak brak czasu nie pozwalał mi użalać się nad sobą. Trzeba było się szykować do szkoły. Założyłam na siebie sukienkę w kwiaty ,a do tego czarne trampki. Wstąpiłam szybko do łazienki ,aby umyć zęby i powędrowałam do wyjścia. Wyszłam przed dom z myślą ,że autobus szkolny przyjedzie niedługo ,jednak jak na moje szczęście chyba już odjechał. Uhg , szczęściara ze mnie. No cóż zostało mi iść na piechotę. Ruszyłam w stronę szkoły. Szłam w zupełnej ciszy. Do moich uszu dobiegł dźwięk silnika motocyklu.
- Wsiadasz ? - zapytał ciemnowłosy mężczyzna.
Chwila , chwila czy ja go skądś nie znam ? 

czwartek, 14 listopada 2013

Cztery.

Obudziły mnie ciepłe promienie słońca przenikające przez moje brudne okno. Przetarłam oczy ręką ,po czym sprawdziłam ,która jest godzina.
- Już 10 ? Jezu ! - wydusiłam z siebie. Do szkoły miałam na 8:30 ,więc nie opłacało mi się już iść. Wstałam z łóżka i wyciągając ręce do sufitu przeciągnęłam się. Cicho stąpając samymi palcami zaszłam po schodach na dół. Zobaczyłam moją mamę siedzącą na kanapie. Mama z zaciekawieniem czytała gazetę.
- O hej mamo !
- Cześć , cześć jak się spało ?
- Dobrze - powiedziałam bezmyślnie co pierwsze przyszło mi do głowy. Wyjęłam z lodówki sok pomarańczowy w kartonie i z nim wróciłam do pokoju. Włączyłam laptopa i sprawdziłam Facebook'a i Twitter'a. Dostałam wiadomość od Angel.
[wiadomość]
Angel Parker
Kicia ! Martwię się o Ciebie napisz, zadzwoń ,lub cokolwiek.
'Pójdę do Angel' - pomyślałam. Otworzyłam szufladę z ubraniami i wyjęłam z niej białą bokserkę , dżinsowe spodenki i granatowy sweterek. Przebrałam się i poszłam do łazienki umyć zęby. Wyszorowałam je dokładnie. Na nogi nałożyłam czerwone Vans'y i wyszłam. Był dość ciepły dzień. Słońce padało na moją twarz , co bardzo lubię. Mijałam uśmiechniętych ludzi. Miałam przeczucie ,że ten dzień będzie udany.
[wiadomość SMS]
Ja: Jesteś w domu ?
An: Tak , nie chciało mi się iść do szkoły ,bo źle się czuję ;(
Ja: To zaraz u Ciebie będę :D
Po kilkunastu minutach byłam przed domem Angel. Zapukałam delikatnie do drzwi.
- Dzień Dobry ! - powiedziała zawsze uśmiechnięta mama mojej przyjaciółki.
- Witam - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Wejdź Słonko. Pani Parker zaprosiła mnie do środka. Zdjęłam buty i poszłam do Angel. Gdy tylko zobaczyłam An mocno uścisnęłam ją.
- Muszę Ci coś powiedzieć... - wyszeptałam. Angel wytrzeszczyła oczy. Przesunęłam dekolt bluzki i pokazując na pierś powiedziałam :
- Widzisz to ? - Rana była bardzo brzydka. Jeszcze do końca się nie zagoiła. Chciałam się jej pozbyć ,jak najszybciej i zapomnieć o wszystkim.
- Co Ci się stało ? - Jej twarz zbledła.
- Uhh , byłam na imprezie no i ...
- I ?
- Dostałam nożem. - Na pewno dziwnie to zabrzmiało i wcale nie dziwię się ,że Angel pewnie nie do końca mi uwierzyła.
- Mhmm, czekaj ktoś Cię dźgnął nożem ,hę? - Tak , tak wyszłam na taką bezbronną szmatę , ale gdy jestem w towarzystwie mężczyzn i to jeszcze takich muskularnych ,i takich groźnych zapominam jak krzyczeć , lub bronić się. Przy nich jestem taka ... hm , potulna.
- Tak . - syknęłam patrząc w sufit.
- Nie było tak kogoś kto mógł by Ci pomóc ? - zapytała.
-Yhmm , wydaję mi się ,że to była jakaś 'lewa' dyskoteka i nawet nie było ochroniarzy.
- Boli ?- Wskazała na ranę.
- Już nie. - odpowiedziałam. Bardziej boli mnie to ,że jestem taką idiotką ,która pojechała z zupełnie obcym facetem na imprezę. Angel wyciągnęła ręce w moją  stronę ,a ja ją przytuliłam.
- Pójdziesz ze mną na koncert ?
- Jaki ? - zapytałam.
- No cos tam było ,że będą występować młode osoby z talentem muzycznym.
- No dobra pójdę ,a kiedy ?
- Jutro.
Bardzo cieszyłam się na ten koncert przynajmniej jakaś rozrywka i wspólny czas spędzony z przyjaciółką. Uwielbiam muzykę i sama uczę się grać na pianinie.
- Z kim byłaś na tej imprezie ,bo chyba nie sama ? - Zrobiło mi się duszno. Mocno przygryzłam wargę ,wręcz prawie ją odgryzłam.
- No.. z takim jednym. - przemówiłam niepewnie.
- Ej no ! Masz chłopaka i mi nie powiedziałaś? - zapytała z uśmiechem.
- Nie chłopaka...Nie znam go i nie chcę mieć z nim nic wspólnego.- Usta mojej przyjaciółki zrobiły się na kształt litery 'o'. Wiedziałam ,że nie będzie zadowolona i dlatego ,jak najszybciej chciałam o tym zapomnieć.
- Kicia powiedzieć mi wszystko - powiedziała gładząc mnie po ramieniu. Ślina napływała mi do buzi coraz szybciej. W końcu przyszła ta chwila ,że muszę jej to powiedzieć.
- To tak...szłam do Ciebie i nagle usłyszałam ,że ktoś mnie wyzywa. Angel siedziała cicho co dało mi do zrozumienia ,że mam kontynuować.
- Z początku nie reagowałam ,bo w sumie co miałam się jakimś frajerem przejmować no ,ale w końcu musiałam coś zrobić i odkręciłam się. Kojarzysz nazwisko Dave Brown ?
- To ten co tam zabił 10 osób? - Wypowiedz An zabrzmiała niezwykle dziwnie , takie tam 10 osób ...
- T-tak- wyjąkałam. Zauważyłam ,że moje ręce zrobiły się sine.
- Dusił mnie. - wyrzuciłam z siebie.
- Kochanie ... Bardzo mi przykro. - Z oczu mojej przyjaciółki pociekła jedna samotna łezka.
- Czemu płaczesz ? - zapytałam załamując głos.
- Mojej przyjaciółce działa się krzywda ,a ja nic nie mogłam zrobić. Przecież on Cię mógł zabić.
- To nie jest Twoja wina- powiedziałam wycierając z jej policzka łzę.
- Przerwał mu ... Justin. - kontynuowałam.
- Jaki Justin ? - Zmarszczyła czoło.
- Nie chciałabyś go poznać. Bajeruje 'laski' ,a potem ... potem je po prostu wykorzystuje. - Bardzo ciężko mi było o tym mówić ,ponieważ ja jestem jedną z tych 'lasek'.
- Przystojny? - zapytała z uśmiechem ,jakby chciała mnie rozśmieszyć. Cała Angel.
- Bardzo -odparłam ze smutkiem.
- Jak wyglądał ?- Załapała mnie za rękę.
- Cudowny uśmiech ,brązowe lśniące włosy i te oczy o trudnym do określenia kolorze. Karmelowe ,ale też piwne ,a czasem zielone. Nie wiedziałam jak mam mówić na ten kolor , więc mówiłam czasami tak , czasami tak.
- Zakochałaś się ? - zapytała patrząc mi prosto w oczy. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Justin bardzo mi się podobał i fajnie się z nim gadała ,ale za gwałt to ja dziękuję i raczej nie chcę tego.
- Zakochałaś się ! - wykrzyknęła jak dziecko. Byłam w kropce. Sama nie wiedziałam co mam czuć i jak czuję.
- Jest w twoim guście ?
- Yhm, chyba tak . - odpowiedziałam.
- Dobrze Ci się z nim gadało?
- W miarę , chociaż nie mogę tego pewnie powiedzieć ,bo nie gadałam z nim za długo.
- A co czuję Twoje serce? - zapytała spokojnie. Z oka pociekła mi łza ,a za nią kolejna. Szybko otarłam łzy tak ,żeby Angel nie zauważyła ich ,ale niestety zauważyła.
- Nie wiem co mam czuć.
-Nie kocham go . - okłamałam Angel.
______________________________________________________________
Taki trochę nudnawy rozdział ,ale przyrzekam ,że następny będzie ciekawszy :DDD
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Joł , joł , joł
~Jerrowa ♥


niedziela, 10 listopada 2013

Zmiana twittera!

Cześć!
A więc zmieniłyśmy twitter'a i na starym z nami się już nie dogadacie ^^
A zakładce 'Kontakt' macie zapisany nowy twitter
Dziękujemy za przeczytanie
~Nialler & Jerrowa

piątek, 8 listopada 2013

Trzy.

Zaspana w samej bieliźnie niepewnie wyjrzałam za okno... Ciemno włosy chłopak stał na zewnątrz. Wpatrywał się we mnie z uśmiechem.
-Jedziesz ? - zapytał zakładając rękę na rękę. Gdzie ja mam niby z nim jechać? Nie znam go , jednak coś w środku mnie do niego ciągnęło. 
- Gdzie ? -  krzyknęłam z okna.  Zastanawiałam się czy nie lepiej by było od razu go spławić i nie zawracać sobie głowy  w końcu nie wiadomo jaki on jest .. 
- Zobaczysz - powiedział cały czas się śmiejąc. Zawachałam się. Mam ufać koledze Browna ? Spojrzałam na niego jeszcze raz.. Zobaczyłam te piękne oczy , które miały nieodgadniony kolor  mogłabym się w nie wpatrywać godzinami... 
- Halo , rzeczywistość -  głos w głowie,  ocknęło mnie.
- Nie patrz tak na mnie bo się zakocham - oznajmił z uśmiechem chłopak . Speszyłam się i lekko zawstydziłam. Zauważył jak nachalnie patrze w jego oczy.
- Załóż coś ładnego jeśli chcesz jechać . - zachichotał cicho.
Miałam ze sobą torbę , wywaliłam z niej wszystkie rzeczy . Nie brałam zbyt dużo ciuchów ze sobą , jednak znalazłam czarną obcisłą mini sukienkę. Założyłam ją szybko na siebie. Na nogi wsunęłam czerwone szpilki na wysokim obcasie i popędziłam na dół. Dosłownie popędziłam bo mało się nie zabiłam. Próbowałam cicho stąpać po podłodze , żeby nikogo nie obudzić.
- I jak ? - obkręciłam się stojąc koło chłopaka.
- Pięknie. - odparł obserwując mnie od góry do dołu . Pożerał mnie wzrokiem. Ajć , seksownym wzrokiem.
- J-jestem Justin . - powiedział jakbyśmy widzieli się pierwszy raz.
-Ładne imię mogę tak do Ciebie mówić ? - zapytałam znowu patrząc mu w oczy.
- Wolałbym , żebyś mówiła mi " Tatuśku"  ( XD ) - powiedział żartując. Tatuśku ? Zaczęłam się śmiać. Znam go ledwo parę godzin i mam tak do niego mówić ? Śmieszne.
- Nie , nie zostanę przy  Justin . - mówiąc dotknęłam go palcem po nosie .  Wybuchł śmiechem.
- No co się tak śmiejesz ? - zapytałam przygrywając dolną wargę.
- Nic , nic wejdź do samochodu. - odparł otwierając drzwi od auta. Weszłam do środka. Okropnie śmierdziało fajkami  , bleee nienawidzę zapachu papierosów. Pociągnęłam nosem.
- Śmierdzi. - Otworzyłam okno. Justin spojrzał na mnie i westchnął ciężko.
- Gdzie jedziemy ? - próbowałam  go wypytywać jak małe dziecko.
- Zobaczysz. -  nie spuszczając drogi z oczu odpowiedział. Zachowywałam się jak dzieciak , kręciłam się w siedzeniu. Resztę czasu jechaliśmy w całkowitej ciszy.
- To tutaj ! - oznajmił z uśmiechem na ustach. Klub, serio ?
- O fajnie ! -  odpowiedziałam kłamiąc , bo wcale nie lubię takich imprez. Wyszłam z samochodu ,a za mną Justin . Zapewne wyglądaliśmy jak para , jednak ją nie byliśmy. Traktowałam go jak kolegę, chociaż onieśmielał mnie swoją przystojnością , jeżeli tak to można nazwać. Stanęłam przy wejściu do klubu zastanawiając się czy na pewno chce tam być . Nagle poczułam ,że Justin złapał mnie delikatnie za rękę.
- Wchodzimy? - zapytał cały czas trzymając mnie za rękę. Moje policzki zaróżowiły się. Chłopak miał bardzo ciepłe i delikatne ręce , gdy mnie trzymał czułam się bezpiecznie. Razem weszliśmy do klubu. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to te laski , którym  było widać majtki przez to ,że mają takie skąpe sukienki. Justin zaproponował abyśmy siedli przy barze.  Usadziłam się na wysokim krześle.
- Coś podać ? -  barman zadał pytanie. Ja nic nie odpowiedziałam , ponieważ nie gustuję w alkoholu.
- Chcesz coś ? - zapytał  chłopak. Pokiwałam głową na NIE.
- Grzeczna dziewczynka ! - powiedział wesoło Justin.
- Niezmiernie - wyszczerzyłam się do niego.
- Może zatańczmy ,a nie tak siedzimy na dupach. - zaproponowałam. Justin pociągnął mnie za rękę na parkiet. Akurat rozległa się głośno nowa piosenka. Mężczyzna złapał mnie za talię i delikatnie gładził dłonią po moich plecach. Zrobiło się dosyć gorąco. Złapałam go delikatnie za głowę i zepsułam mu fryzurkę pocierając rękoma o jego włosy. Byłam bardzo blisko Justina. Nagle jego telefon zaczął dzwonić.
- Ja pierdole , przepraszam księżniczko .. - powiedział wyciągając telefon z kieszeni.
*rozmowa przez telefon*
- Czego chcesz ? - zapytał zdenerwowany.
- Kurwa , ktoś zamordował moją matkę..
- Już jadę. 
W oczach chłopaka pojawiły się łzy .
- Ja muszę iść piękna . - mówiąc pocałował mnie w czoło  i nie dając mi nic powiedzieć pobiegł do auta. Taaa , super to jestem sama. Usiadłam na czerwonej kanapie w klubie.
- Mała na co czekasz ? - zapytał muskularny blondyn.
- Nie wiem . - odparłam sucho.
- A ja wiem. - przemówił z szatańskim uśmieszkiem. Facet zaczął się do mnie dobierać i rozpinać mi sukienkę. Odepchnęłam go, jednak on bardzo się tym nie przejął.
-Zostaw mnie ! - krzyknęłam. Uderzyłam go mocno w twarz. Mężczyzna chyba bardzo się zdenerwował , bo wyjął nóż z kieszeni. Moje oczy wypełniły się łzami. A ci imprezowicze nawet mnie nie zauważyli , byli tak zajęci piciem.
- Kurwo , albo mi dasz albo posmakujesz noża. Nic nie odpowiedziałam , jedynie przełknęłam ciężko ślinę. Wpatrywałam się w jego oczy , które robiły się czerwone. Zamachnął rękę.. Zamknęłam oczy . Poczułam pieczenie na piersi. Dźgnął mnie nożem w cycka. Otworzyłam oczy, już go nie było. Byłam tylko ja , kanapa i ludzie bawiący się , ale i tak oni nic nie widzą. Zwijałam się z bólu . Krew spływała mi po piersiach. Z bólu ,aż zrobiłam się senna.... Obudziłam się leżąc na czarnej skórzanej kanapie. Co ja tu robię ? Obejrzałam swoje piersi , były w bandażu.
- Ooo , wstałaś już !- powiedział z uśmiechem Justin.
- Taa, ale możesz mi powiedzieć co ja tu robię?- zapytałam
- Kurwa , przepraszam . - Justin szybko podbiegł do mnie.
- Boli ? - zapytał patrząc na bandaż.
- Tak , a co ma  łaskotać ?  - syknęłam. Chłopak miał na twarzy smutek.
- Zostawiłeś mnie samą. - wyszeptałam zawiedziona.
- Przepraszam , ale ... - powiedział ze łzami w oczach.
- Ale ?
- Zamordowali matkę mojego przyjaciela - z jego oczu pociekły dwie łzy.
- Przykro mi .. - złapałam go za rękę.
- Wszystko dobrze ? - zapytałam patrząc mu w oczy. Widać było ,że jest przygnębiony.
- Nie .. mogłem stracić Ciebie .. - powiedział przytulając mnie. Przy Justinie czuję się bezpiecznie , nigdy przy nikim tak się nie czułam.
- Zjesz coś ? - zapytał chłopak.
- Ja zrobię jedzenie , dobra ? - oznajmiłam. Mój poziom gotowania nie był zbyt wysoki ,ale chciałam spróbować.
- Jeśli chcesz Słonko. - uśmiechnął się. Zaczęło zastanawiać mnie czy to Justin opatrzył mi ranę , jeśli tak to musiał dotykać moich piersi .. Hmm .,
- To Ty .. ? - zapytałam patrząc na bandaż.
- Tak , nie chciałem ,żebyś dostała jakiegoś zakażenia lub czegoś , a przy okazji zobaczyłem Twoje atuty. - zaśmiał się pod nosem.
- Taa , chyba bardziej Ci chodziło o atuty , niż o zakażenie.
- Faceci .. . - odparłam niepewnie.
- Cassie , chodziło mi o Twoje dobro , a to .. to przy okazji . - puścił do mnie oczko.
- Idę gotować . - oznajmiłam. Wstałam z kanapy i poszłam w stronę kuchni. Justin złapał mnie za talię i powiedział :
- Możemy gotować razem ! - zaproponował z uśmiechem.
- Jasne.. - uśmiechnęłam się. Weszliśmy obydwoje do kuchni i stanęliśmy przy blacie.
- Co robimy ? - zapytałam .  Justin spojrzał na mnie i uniósł brwi do góry ,a potem się zaśmiał . Ta wiem chodziło mu o seks .
- Do jedzenia głupku . - zaśmiałam się cicho.
- A czy ja coś mówię ? - zawstydził się. Zboczuch jeden :D Pogrzebałam mu po szafkach.
- Naleśniki ? - zapytałam.
- Nie umiem. - odparł z uśmiechem.
- Ja też , to może zjedzmy na mieście bo nic z tego nie wyjdzie. Poczułam ,że nic mnie nie łączy z tym człowiekiem i nie powinno mnie nic z nim łączyć.
- Nie , ja idę do domu . - odpowiedziałam.
- Odwieść Cię?  Pokiwałam głową na NIE. Justin zrobił dziwną minę tak jakby był zawiedziony.  Zebrałam swoje rzeczy.
- Idę , pa . - powiedziałam sucho , gdyż uświadomiłam sobie ,że ja nie znam Justina i nie mogę mu ufać. Nie dałam mu już nic więcej powiedzieć , po prostu wyszłam. Uh, muszę wrócić do domu .. Nie lubię swojego domu. Kojarzy mi się z nim tyle wspomnień. Pamiętam , jak ojciec wracał pijany do domu , bił mamę. Czułam się z tym okropnie bo nie mogłam nic zrobić . Siedziałam w swoim pokoju i mogłam tylko słuchać krzyki mamy ,a łzy spływały mi po policzkach. Byłam bez silna. Gdy tylko usłyszałam trzask drzwi od razu wiedziałam ,że szykuję się kolejne piekło , kolejne bicie , kolejne kłótnie , kolejne molestowanie i kolejne łzy. Na szczęście 4 lata temu to wszystko się skończyło. Ojciec zmarł , a my jak idealna rodzinka musieliśmy udawać żałobę , jednak tak naprawdę cieszyliśmy się z jego śmierci. To było uwolnienie. Niestety muszę mieszkać w tym domu i codziennie sobie o tym przypominać. 20 minut szłam w ciszy , gdy w końcu doszłam do masywnych drewnianych drzwi. Weszłam do domu. Rozejrzałam się.
- Cody jesteś ? - krzyknęłam , jednak nie usłyszałam odpowiedzi. Uff , jestem sama.
- Blee , ale śmierdzę - warknęłam wąchając sukienkę.  Umyję się potem , teraz nie mam siły - pomyślałam. Położyłam się na łóżku. Włożyłam na uszy słuchawki i nic więcej od muzyki nie słyszałam.
*20 minut później*
- Cassie ! - usłyszałam krzyk z dworu. Czyżby Justin ? - pomyślałam. Szybko zeszłam na dół . Otworzyłam drzwi . Justin.
- Co Ty tu robisz ? - zapytałam zdziwiona.
- Chcę Ci coś powiedzieć. - chwycił mnie za ręce. Nic nie powiedziałam dając mu dokończyć.
- Mało się znamy .. - szepnął.
-Ale , podobasz mi się.  Wytrzeszczyłam oczy . Zrobiło mi się sucho w gardle.  Usłyszałam warkot silnika. Zdaje się ,że to mój brat. Zrobiło mi się gorąco .
- Bieber ? - krzyknął mój brat z samochodu.
- Skąd on Cię zna ? - szepnęłam do Justina , on nic nie odpowiedział. Chłopak spojrzał na mnie. Zauważyłam ,że Cody jest bardzo zły. Podbiegł do nas i mocno chwycił Justina za szyję.
- Kurwa , co Ty chcesz od mojej siostry? - zapytał ze złością na twarzy.
- Co chcesz ją po prostu wykorzystać tak jak te wszystkie laski ? Co ? - pytałam siebie w myślach. Dłonie zaczęły mi się pocić , a ciało trzęść się . Wiedziałam ,że nie mogę mu ufać. Trzasnęłam drzwiami i pobiegłam do swojego pokoju. Łzy , łzy płynęły mi po policzka strumieniami.
- Młoda , nie płacz. - powiedział Cody wchodząc do mojego pokoju.
- Kurwa , płaczesz przez tego jebanego skurwiela ? - Przytulił mnie.
- Wiem jacy oni są , byłem z w tych kręgach  i nie radzę im ufać. Wtuliłam się w jego klatę , czując te męskie perfumy . Uwielbiam je .
- A mama , mama nie pracuję jako pielęgniarka ? - zapytałam niepewnie.  Cody przytulił mnie jeszcze mocniej  , to chyba miało znaczyć tak .
- Mama sobie nie radzi , nie potrafi nas sama utrzymać ? - próbowałam się dowiedzieć.
- Ja idę . -  oznajmił ze smutkiem. Brat wyszedł z mojego pokoju , delikatnie zamykając drzwi . To nasza wina ? Może mam pracować , żeby pomóc mamie ? Wiedziałam ,że czeka mnie ciężka noc pełna przemyśleń.
_________________________________________________________________________
Dłuższy rozdział , myślę ,że się spodobał. Zapraszam do komentowania :D Przepraszam za błędy , ponieważ rozdział nie był sprawdzony ;3
BYE ♥
~Jerrowa

czwartek, 7 listopada 2013

Story Of My Life - Rozdział 2

 PROSZĘ O PRZECZYTANIE NOTKI POD ROZDZIAŁEM, DZIĘKUJĘ ♥
--------------------------------------------------------------------------------------------------------

*Niall's pov*

-A więc...przyjmujemy was - uśmiechnął się Zayn
Udało się...będziemy mieli własny zespół. Może i mało znany ale zawsze coś no nie? Mnie tam pasuje, a osoby w nim są świetne więc liczę, że się zaprzyjaźnimy. I to szybko zaprzyjaźnimy. Potem nastąpił grupowy uścisk. Wtedy po pomieszczeniu rozległ się odgłos burczenia w brzuchu. Tak, nie mylicie się, to był mój brzuch. Wszyscy momentalnie wybuchli śmiechem.
-Ktoś tu jest głodny - zaśmiał się jeden z chłopaków
-Jak zawsze - dodał Harry
Postanowiliśmy iść coś zjeść i przy okazji się lepiej poznać. Wyszliśmy z "domku" po czym ruszyliśmy w stronę parkingu. Dobrze że Hazz miał duży, terenowy samochód bo inaczej ktoś musiałby iść pieszo. Wsiedliśmy do samochodu po czym Loczek przekręcił kluczyk w stacyjce.

*Harry's pov*

Dojechaliśmy na miejsce, a mianowicie do jakiejś restauracji, do której Louis chciał bardzo pojechać. Zgasiłem silnik samochodu po czym go zamknąłem. Wszyscy wysiedli z samochodu. Lou wyrwał do drzwi i szybko je otworzył rozglądając się po pomieszczeniu, znalazł to, a raczej tego kogo szukał czyli jakąś dziewczynę w dosyć długich brązowych włosach. Od razu do niej podszedł i zagadał. Ja i reszta chłopaków szukaliśmy stolika przy którym można by było usiąść. Po długim szukaniu siedliśmy na kanapach przy stoliku. Podeszła do nas kelnerka i wręczyła nam karty dań. Zamówiliśmy jedną dużą pizze i deser. Niall jak zawsze deser zamówił na początku co wszystkich zdziwiło ale on już taki jest. Nienormalny. Tak to jedno ze słów jakimi mogę go określić. Znamy się długo, jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi i mieszkam z nim więc wiem jaki jest. Podeszła do nas kobieta i wręczyła zamówienia. Podziękowaliśmy i zaczęliśmy jeść. Po chwili przyszedł Louis oraz zaczął robić jakieś wyrzuty że na niego nie zaczekaliśmy. Podzieliłem się z nim jedzeniem bo nie byłem głodny. Jak zjedliśmy przyszedł czas na mówienie o sobie. To było dosyć dziwne...
-So...Harry jaki ty jesteś? - zapytał Liam
-Eee...no ten..no... - plątałem się we własnych zdaniach - kocham koty! - wydukałem
Śmiech.
-Coś jeszcze? - zadrwił Zayn
-Mam na drugie imię Edward. Mam siostrę i...
-Masz siostrę? A ładna jest? - odezwał się znowu Lou
Zaśmiałem się.
-Tak, jest bardzo ładna - uśmiechnąłem się
Wszyscy wzdechnęli co było dosyć...dziwne? Tak co najmniej dziwne.
-Pochodzisz z Wielkiej Brytanii?
Przytaknąłem. Potem zasypali mnie następną setką pytań i przyszła kolej na Niallera.
-A ty skąd jesteś? - zwrócili się do blondyna
-Z Irlandii - odparł
-Aaaa to stąd ten akcent
Ten oczywiście wybuchnął zaraźliwym śmiechem i wszyscy nie mogli się opanować (lol)
Spojrzałem w okno i zobaczyłem że jest już dosyć ciemno i powiedziałem iż można by było dokończyć tą jakże pasjonującą rozmowę w domu. Chłopaki się zgodzili więc zapłaciliśmy za posiłek. Wróciliśmy do auta, przekręciłem kluczyk i wyjechaliśmy z parkingu.
-Ej Lou.. - zacząłem
-Tak? - zapytał
-Kim jest ta dziewczyna z którą rozmawiałeś?
_____________________________________________________________

Znowu kończę tak i znowu krótki rozdział XD Wybaczcie brak czasu + muszę rysować XD Mam nadzieję że wam się spodoba! A i małe pytanko: Czy odpowiadałoby wam gdybym wmieszała tutaj Larry'ego?? Jak wiecie jestem Larry Shipper i bardzo bym chciała go tu wstawić ♥♥♥ to jak? czytalibyście? proszę o odpowiedź! dzięki za przeczytanie <3 a i jeszcze jedna sprawa:

CZYTAM = KOMENTUJĘ

~Nialler

wtorek, 5 listopada 2013

Story Of My Life - Rozdział 1

*Niall's pov*

Wyszliśmy z pasmanterii z pomarańczowymi gumkami do włosów. Wszyscy patrzyli się na nas jak na idiotów. W sumie się nie dziwię. Dwoje dziewiętnastolatków kupujących gumki do włosów i zakładający je na ręce. Taa...idioci. Wsiedliśmy do samochodu Harry'ego i pojechaliśmy w wyznaczone miejsce. Zaparkowaliśmy auto. Spojrzałem w uliczkę gdzie miało odbyć się owe przesłuchanie. Przyznam szczerze że to dosyć nieciekawa okolica. No ale cóż... Ruszyliśmy przed siebie szukając drzwi. Znajdowały się na samym końcu. Zapukaliśmy. Cisza... Jeszcze raz. Znowu nic... W końcu otworzyło się takie mini okienko a w nim zamrugała para niebieskich oczu.
-Po co przyszliście? - zapytał chłopak
-Na przesłuchanie - oznajmiliśmy wskazując na ręce
-Wchodźcie - otworzył drzwi
Weszliśmy do pomieszczenia.
-Zayn, Liam jednak ktoś przyszedł! - odezwał się nieznajomy który nas zaprosił
Dopiero teraz zauważyliśmy drugie drzwi z których wyłoniła się dwójka chłopaków.
-Uhm...cześć...? - odezwał się Hazz
Nic nie odpowiedzieli tylko przyglądali się uważnie.
-...jestem Harry Styles a to jest Niall Horan - kontynuował
Po chwili podszedł do nas niebieskooki.
-Louis Tomlinson, a to Zayn Malik i Liam Payne - przedstawił wszystkich
-Umiecie śpiewać? - zapytał chłopak o ciemniejszej cerze o imieniu Zayn
-No pewnie! - odparłem
-Zaraz się przekonamy - powiedział drugi o jaśniejszej cerze o imieniu Liam
Zaprowadzili nas do drugiego pomieszczenia oraz dali jakieś teksty piosenek. Były to piosenki między innymi: Justin'a Bieber'a, Ed'a Sheeran'a i The Beatls.
-Zaśpiewajcie
Harry zaczął pierwszy. Justin to jednak nie jego styl. Za to piosenki pozostałych zespołów i wokalistów poszły mu genialnie. Po raz pierwszy od dłuższego czasu słyszę jak śpiewa. No może poza tym kiedy śpiewa pod prysznicem. Chyba im się spodobało. Teraz czas na mnie. Piosenka "Baby" potem "Give me love" a na końcu "Let it be". Nie poszło tak źle...tak sądzę.
-No nie powiem że poszło wam całkiem, całkiem - rzekł czarnowłosy z białym pasemkiem
-Całkiem, całkiem?! To było rewelacyjne! - wykrzyczeli Liam i Louis
Oboje z Harry'm zaśmialiśmy się.
-Dzięki - odezwałem się
-Dobra idziemy się naradzić
Wyszli z pomieszczenia. Mieliśmy okazję na rozejrzenie się. Na ścianie były ich zdjęcia z dzieciństwa i teraźniejszości. Wisiały tu także różne plakaty. Nie było tak źle ale ja bym tam chyba nie wytrzymał. Porozmawiałem z Harrym a po piętnastu minutach wrócili do pokoju. Popatrzyli na siebie a potem na nas...
-A więc...

_________________________________________________________

Buahahahaha Nialler trzyma w napięciu ;P
Wybaczcie że takie krótkie brak weny i czasu >.<
Mam nadzieję że się podoba chociaż troszeczkę ♥

CZYTAM = KOMENTUJĘ

~Nialler :3

poniedziałek, 4 listopada 2013

Dwa.

 


Złapał mnie mocno za szyję. Cicho jęknęłam. Czułam,  że brakuje mi powietrza . Wydawało mi się , że robię się sina. Czy to już koniec ? pytałam siebie. Powoli opadałam z sił , gdy nagle usłyszałam:
-Ja pierdole stary co Ty robisz ? - krzyknął nie znany mi chłopak , ale przyznam ,że głoś miał niezwykle męski i seksowny. Brown puścił mnie , a ja upadłam na ziemię . Wykorzystując okazję obolała doczołgałam się do ławki , która była parę metrów ode mnie . Siadłam na ławkę ( oczywiście gdybym nie czuła się , aż tak źle od razu bym uciekła). Ze łzami w oczach spoglądałam na Dave'a i na tego chłopaka. Mężczyzna , który przeszkodził Brownowi mnie zabić miał na sobie czarną skórzaną kurtkę i nie ukrywam był bardzo przystojny , a jego karmelowe oczy świeciły z oddali.
- Co to za suczka ? - śmiejąc się spytał bezczelnie brązowooki. Szczerze mówiąc to po prostu mnie to wkurwiło , no cóż gorsze rzeczy słyszałam na swój temat.
- Córeczka .. blondynki z klubu - odparł niepewnie  Brown .
- Serio ? .. no  , ale ładna jak na córkę takiej szmaty - warknął patrząc na mnie .
O co im chodzi ? Blondynka z klubu ?
- Masz towar ? - zapytał zmieniając temat Dave.
- Nie mam , ale przyjedź jutro to Ci sprzedam.
Miałam w myślach tylko jedno. Czy oni mówili o mojej mamie ? Czy ona ma jakiś sekret? Nie mogłam sobie tego wyobrazić . Podeszłam do nich ryzykując własne życie.
- Czego wy chcecie od mojej mamy ? - zapytałam niepewnie.
- My od niej nic nie chcemy oprócz ... - powiedział Brown patrząc na tego drugiego.
- No oprócz czego ? -  wrzasnęłam  tak , że poczułam ból w gardle.
- A czego można chcieć od dziwki ? -  powiedział jakby nie miał żadnych uczuć ... po prostu jakby nie miał serca. Poczułam , że łzy zaczęły mi napływać do oczu. Zrobiło mi się bardzo przykro . Nie wierzyłam , że może być , aż taki niedelikatny człowiek  ale czego innego spodziewać się od czarnej mafii. Zrobiło mi się bardzo przykro . Przełykałam ciężko ślinę. Ślepo wpatrywałam się przed siebie nie wiedząc co mam robić. Ocknęłam się ... Zapłakana pobiegłam z stronę domu Angel . Nagle cały ból po pobiciu minął.
- Pojebało Cię ? - słyszałam w oddali chłopaka krzyczącego na Dave'a . W jego głosie było słychać  zdenerwowanie , jednak nie przejmowało mnie to. Trochę zwolniłam bieg i zamieniłam go w szybki marsz . Usłyszałam kroki za mną , odwróciłam się .......
stał za mną chłopak z brązowymi oczami  ( nie wiedziałam jak mam go nazywać ).
- Nie płacz jesteś za piękna by płakać - powiedział wycierając łzy z mojej twarzy. Wydawało mi się , że jego brązowe oczy błyszczały od łez , tak on miał łzy w oczach. Chłopak , który nazwał moją mamę szmatą teraz mówi mi takie przesłodzone słówka , dziwne.... Nie chciałam z nim rozmawiać . Miałam w głowie pustkę i jedyne co chciałam to porządnie się wypłakać. Nie lubię  płakać , nie chce być słaba.
- Odwieść Cię do domu ? - zapytał.
Pokiwałam głową na NIE patrząc w ziemię.
- Nie jest Ci zimno ? - zapytał z zatroskaniem głaszcząc mnie po ramieniu. Było mi zimno , jednak nic nie odpowiedziałam.
- Masz ! - wyglądasz na zmarźniętą - powiedział zdejmując z siebie i zakładając mi ją na ramiona.
- Ładne perfumy - powiedziałam wąchając skórzaną kurtkę . Mam słabość no męskich perfum. Zaśmiał się uroczo .
- To jak ,wsiadasz ?- zapytał otwierając czarnego samochodu.
- N-nie . - zająkałam.
- Uważaj na siebie - odpowiedział puszczając oczko. Nie zdążyłam nic powiedzieć , a on odjechał z piskiem opon. Szłam w ciszy prze 10 minut myśląc o tym co dzisiaj się wydarzyło . Usłyszałam dźwięk silnika  i zobaczyłam czarne auto . Zatrzymało się przy mnie.
- Dobranoc , zapomniałem powiedzieć - krzyknął z uśmiechem. Zachichotałam pod nosem.  Pomachał ręką i odjechał. Ja byłam już prawie pod domem Angel. Szybko doszłam do czarnej bramy i otworzyłam ją. Wyjęłam klucz i jak swojego domu weszłam. Wiem głupie mam klucz do mieszkania swojej przyjaciółki. Bez słowa szłam na górę w stronę pokoju Angel. Zobaczyłam Sam'a  i An w dwuznacznej sytuacji (XD). Poczułam się trochę głupio no , ale jak się kochają to kto im zabroni. Żeby im nie przeszkadzać poszłam do  łazienki odświeżyć się . Przemyłam twarz ciepłą wodą i skorzystałam z toalety . Gdy wróciłam z łazienki widocznie już skończyli bo obydwoje siedzieli przy komputerze.
- Cześć - powiedziałam niepewnie.
- Nudziło nam się bez Ciebie . -  oznajmiła z uśmiechem nie wiedząc , że zobaczyłam" to " .
- Taaa , właśnie widziałam jak wam się nudziło - odparłam śmiejąc się. Angel spojrzała na Sam'a z trudnością powstrzymując śmiech. Nastała chwila dziwnej ciszy. Chociaż przez chwilę zapomniałam o tym co mówił Dave . Muszę o tym powiedzieć An. Tylko gdy sobie o tym przypominam łzy napływały mi do oczu. Zamyśliłam się ..,..,..,
- Fajna kurtka - przerwała moja przyjaciółka.
- Nie moja . -odparłam zmieszana.
- Kogo ? -zapytała zaciekawiona
- Nie wiem . - po tym jak to powiedziałam uświadomiłam sobie , że nawet nie wiem jak on ma na imię. Angel spojrzała na mnie dziwnie.
- Cassie czy wszystko w porządku ?
- Nic nie jest w porządku , muszę się położyć. Co się ze mną dzieje? Czuję się dziwnie. Może po prostu jestem zmęczona.
- Angel .. ? - powiedziałam niepewnie.
- Co ? - zapytała z uśmiechem
- Kocham Cię ! - przytuliłam ją
- Ja Ciebie też Słonko ,a teraz idź spać .
Czy powinnam jej powiedzieć? - pytałam siebie. Poszłam do łazienki i zamknęłam drzwi na zamek. Zrzuciłam z siebie ubrania i wzięłam gorący prysznic. Zamknęłam oczy i zapomniałam o tym co się dzisiaj stało . Mokra wyszłam z kabiny. Dokładnie wytarłam się . Swoje czerwone grube włosy związałam w niechlujny kok . Szybko założyłam na siebie czarną koronkową bieliznę i poszłam do pokoju gościnnego . Zmęczona już położyłam się wygodnie na łóżku i próbowałam zasnąć. Oczy same mi się zamykały  ...
- Rudzielcu ! -  usłyszałam męski głos dobiegający z dworu. Gwałtownie otworzyłam oczy ..
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję  , że się podobało. Jak myślicie kto krzyczał do okna ? Zapraszam do komentowania  i do następnego rozdziału ! Byłoby mi miło gdybyście polecali tego bloga ;DD  Byeee
~Jerrowa ♥

sobota, 2 listopada 2013

POLECAMY!!!

HEJ TU JERROWA I NIALLER ;D

POLECAMY TE BLOGI:
http://ithurtsfanfiction.blogspot.com/
http://danger-love-bieber-brooklyn.blogspot.com/
http://good-luck-charlotte.blogspot.com/
http://27tattoos-fanfiction.blogspot.com/
http://27tattoos-fanfiction.blogspot.com/
http://tlumaczenie-danger.blogspot.com/
http://tlumaczenie-dangersback.tumblr.com/post/48392655366/rozdzialy

SERIO POCZYTAJCIE