*
Byłam pewna, że Justin jest dupkiem. Potrafił w ciągu kilku sekund zmienić się o 180 stopni. Chyba nie kontroluje swoich emocji. Kiedy spotkałam go pierwszy raz w dość dziwnej okoliczności wydawał się spokojny i opiekuńczy. Naprawdę myślałam, że on taki jest. No cóż pierwsze wrażenie nie zawsze jest trafne. Nagle w głowie zaczęły dzwonić mi słowa dopiero wypowiedziane przez niego: "Idź. Jesteś za bardzo pojebana. Nie będę Cię tu trzymał." Uświadomiłam sobie, że najlepszym wyjściem jest po prostu odejść. Kurwa co ja gadam?! Uciekać. Niepewnie wstałam z posadzki i zmierzałam w stronę drzwi. Czułam na sobie wzrok Justina. Obezwładniający wzrok. Oblizałam usta i stanęłam w bezruchy patrząc na twarz mężczyzny. Wodził wzrokiem po czym popadnie.
- Kurwa- machnął ręką.
-Idź już. Jestem wkurwiony i nie chcę niechcący zrobić Ci krzywdę, okej?- sztucznie się uśmiechnął po czym wrócił do swojego rytuału podążania wzrokiem po pokoju. Wstrzymałam oddech i ruszyłam w stronę drzwi. Były uchylone. Wślizgnęłam się przez szparę i znalazłam się na korytarzu. Rozejrzałam się dookoła. Na szczęście nikogo nie było. Odetchnęłam z ulgą. Nadal męczyła mnie myśl: Dlaczego Justin mnie po prostu wypuścił? To było dziwne. Wiem, że powinnam się cieszyć ale...
- Eee - oparł się o futrynę drzwi.
- Uważaj na siebie - uśmiechnął się delikatnie. Jest sukinsynem, ale mega seksownym sukinsynem. Przytaknęłam i wydęłam usta. Chwyciłam za klamkę potężnych czarnych drzwi, które jak mi się wydawało były drzwiami wyjściowymi. Uchyliłam je lekko. Od razu poczułam wiatr na swoim ciele. "Przeleciał" mnie. Rozejrzałam się wokoło. Byłam w okolicy, której nie znałam. Wokół znajdowały się szare kamienice. Było pusto. Pamiętam, że gdy rano wychodziłam z domu słońce świeciło a niebo było niebieskie, a teraz niebo przepełnione jest chmurami. Nie wiedziałam nawet, w którą stronę iść. Miałam sine ręce od zimna. Byłam skompo ubrana, a wiatr dawał się we znaki. Moim jedynym marzeniem na tą chwilę był gorący, długi prysznic. Szłam bezmyślni wzdłuż ulicy. Nigdy wcześniej nie byłam w tej dzielnicy. Szczerze mówiąc było tam brudno i brzydko. Bardzo różniło się od miejsca, w którym mieszkam. Nie mam za dużo kasy, ale mieszkam w bogatej dzielnicy. Dom dostaliśmy w spadku po śmierci babci. Bardzo ją kochałam i nadal kocham. Nie ubolewam nad tym, że nie mam pieniędzy. Wręcz uważam, że to nauczyło mnie, że w życiu nie zawsze jest pięknie. Wydawało mi się, że już idę kilka godzin. Stopy okropnie mnie bolały. Czułam pod nogami każdy kamień.Nagle usłyszałam warkot silnika za plecami. Zbliżał się do mnie.
- Wsiadaj bo wiem, że nie wiesz gdzie idziesz- zaśmiał się. Zatrzymałam się na chwilę.
- Wiem gdzie idę - odparłam sucho przygryzając wargę. Zaśmiał się głośno co chyba miało sugerować, że mi nie wierzy. Szłam dalej.
- No dobra skoro nie chcesz...- silnik warknął. Ponownie zatrzymałam się. Uhh, czy on chce mnie wkurzyć? Odwróciłam się do niego patrzą najpierw na niego potem na motor i tak cały czas.
- Hahaha, wiedziałem. Jesteś przewidywalna. - wsadził papierosa do buzi. Uniosłam brew.
- Dobra, dobra tylko się nie obrażaj. Siadaj z tyłu. - wskazał palcem na tylne siedzenie. Niechętnie podeszłam do pojazdu i usiadłam.
- Poczekaj! - wykrzyknęłam kurczowo trzymając Justina za plecy. Nie sądziłam, że kiedykolwiek weszłabym na to "coś".
- Czyżby panienka boi się jeździć motocyklem?- powtórzył mój ruch i też uniósł brew.
- Ugh. - wykrztusiłam z siebie. Boję się jeździć motocyklem, ale chyba mu tego nie powiem. Miałby nade mną przewagę.
- Spokojnie, spokojnie możesz mnie mocno przytulić.- droczył się ze mną. Niechętnie przytuliłam się do niego i ruszyliśmy. Jechaliśmy w zupełnej ciszy. Justin ani razu nie spuścił wzroku z drogi. Był skupiony. Czułam jak ciepło bije od niego. Może tylko gra takiego twardziela? Po kilku minutach drogi byliśmy już na miejscu. Odetchnęłam z ulgą gdy zobaczyłam swój dom. Spokój. W końcu spokój. Próbowałam zejść z motocyklu jednak nie było to takie proste gdyż miałam na sobie sukienkę. Modliłam się żeby Justin nie zobaczył mojej bielizny.
- Ładne majteczki
_________________________________________________________________
krótki ;////// nie chciałam żebyście czekali a więc dałam krótki ;/ jak będzie 5 komentarzy dam następny rozdział
- Kurwa- machnął ręką.
-Idź już. Jestem wkurwiony i nie chcę niechcący zrobić Ci krzywdę, okej?- sztucznie się uśmiechnął po czym wrócił do swojego rytuału podążania wzrokiem po pokoju. Wstrzymałam oddech i ruszyłam w stronę drzwi. Były uchylone. Wślizgnęłam się przez szparę i znalazłam się na korytarzu. Rozejrzałam się dookoła. Na szczęście nikogo nie było. Odetchnęłam z ulgą. Nadal męczyła mnie myśl: Dlaczego Justin mnie po prostu wypuścił? To było dziwne. Wiem, że powinnam się cieszyć ale...
- Eee - oparł się o futrynę drzwi.
- Uważaj na siebie - uśmiechnął się delikatnie. Jest sukinsynem, ale mega seksownym sukinsynem. Przytaknęłam i wydęłam usta. Chwyciłam za klamkę potężnych czarnych drzwi, które jak mi się wydawało były drzwiami wyjściowymi. Uchyliłam je lekko. Od razu poczułam wiatr na swoim ciele. "Przeleciał" mnie. Rozejrzałam się wokoło. Byłam w okolicy, której nie znałam. Wokół znajdowały się szare kamienice. Było pusto. Pamiętam, że gdy rano wychodziłam z domu słońce świeciło a niebo było niebieskie, a teraz niebo przepełnione jest chmurami. Nie wiedziałam nawet, w którą stronę iść. Miałam sine ręce od zimna. Byłam skompo ubrana, a wiatr dawał się we znaki. Moim jedynym marzeniem na tą chwilę był gorący, długi prysznic. Szłam bezmyślni wzdłuż ulicy. Nigdy wcześniej nie byłam w tej dzielnicy. Szczerze mówiąc było tam brudno i brzydko. Bardzo różniło się od miejsca, w którym mieszkam. Nie mam za dużo kasy, ale mieszkam w bogatej dzielnicy. Dom dostaliśmy w spadku po śmierci babci. Bardzo ją kochałam i nadal kocham. Nie ubolewam nad tym, że nie mam pieniędzy. Wręcz uważam, że to nauczyło mnie, że w życiu nie zawsze jest pięknie. Wydawało mi się, że już idę kilka godzin. Stopy okropnie mnie bolały. Czułam pod nogami każdy kamień.Nagle usłyszałam warkot silnika za plecami. Zbliżał się do mnie.
- Wsiadaj bo wiem, że nie wiesz gdzie idziesz- zaśmiał się. Zatrzymałam się na chwilę.
- Wiem gdzie idę - odparłam sucho przygryzając wargę. Zaśmiał się głośno co chyba miało sugerować, że mi nie wierzy. Szłam dalej.
- No dobra skoro nie chcesz...- silnik warknął. Ponownie zatrzymałam się. Uhh, czy on chce mnie wkurzyć? Odwróciłam się do niego patrzą najpierw na niego potem na motor i tak cały czas.
- Hahaha, wiedziałem. Jesteś przewidywalna. - wsadził papierosa do buzi. Uniosłam brew.
- Dobra, dobra tylko się nie obrażaj. Siadaj z tyłu. - wskazał palcem na tylne siedzenie. Niechętnie podeszłam do pojazdu i usiadłam.
- Poczekaj! - wykrzyknęłam kurczowo trzymając Justina za plecy. Nie sądziłam, że kiedykolwiek weszłabym na to "coś".
- Czyżby panienka boi się jeździć motocyklem?- powtórzył mój ruch i też uniósł brew.
- Ugh. - wykrztusiłam z siebie. Boję się jeździć motocyklem, ale chyba mu tego nie powiem. Miałby nade mną przewagę.
- Spokojnie, spokojnie możesz mnie mocno przytulić.- droczył się ze mną. Niechętnie przytuliłam się do niego i ruszyliśmy. Jechaliśmy w zupełnej ciszy. Justin ani razu nie spuścił wzroku z drogi. Był skupiony. Czułam jak ciepło bije od niego. Może tylko gra takiego twardziela? Po kilku minutach drogi byliśmy już na miejscu. Odetchnęłam z ulgą gdy zobaczyłam swój dom. Spokój. W końcu spokój. Próbowałam zejść z motocyklu jednak nie było to takie proste gdyż miałam na sobie sukienkę. Modliłam się żeby Justin nie zobaczył mojej bielizny.
- Ładne majteczki
Kurwa.
Musiał zauważyć. Poczułam, że moje policzki się rumienią.
- Dzię... - nie zdążyłam dokończyć gdy Justin złączył nasze usta. Wydawało się, że pasowały do siebie idealnie.
_________________________________________________________________
krótki ;////// nie chciałam żebyście czekali a więc dałam krótki ;/ jak będzie 5 komentarzy dam następny rozdział
fajny
OdpowiedzUsuń